niedziela, 15 września 2019

Jacques

                  Bardziej dziecko morze niż Francuz? Co jest z tym człowiekiem? Jacques nie potrafił zrozumieć takiego braku poczucia przynależności do danej narodowości. Sam był patriotą, bo ciężko by było gdyby było inaczej. Dobro jego kraju było zawsze priorytetem, zresztą tego od niego oczekiwali. Jako przyszły władca musiał stawiać ponad swoje dobro, dobro państwa i ludzi. W pewnym tego słowa znaczeniu utożsamiał się z kapitanem statku, na którym pokładzie się znajdował. Oboje martwili się o swoich ludzi, chociaż w przypadku Jacquesa - przyszłego króla Francji było ich trochę więcej. Starał się wykazać odrobiną empatii w stosunku do rudego, ale przychodziło nu to z trudem. Wyjątkowo ciężko było mu oprzeć się chęciom zastosowania przemocy wobec kapitana i nawet nie starał się temu postawić. Był okropnie zbulwersowany tym co się stało, że w czasie największego kryzysu został tak bezczelnie uprawodzony ze swojego własnego ogrodu. Zwątpił też w skuteczność jego straży, która najwidoczniej w momencie zagrożenia znalazła sobie coś lepszego do roboty. Jak wróci do domu to na pewno od razu ich ześle na egzekucje. Jeżeli w ogóle kiedykolwiek uda mu się wrócić do domu. Momentalnie posmutniał na myśl o pałacu, miejscu potocznie przez niego nazywanym domem, ale też jedynym miejscu, w którym czuł się swobodnie i komfortowo. Brakowało mu tego teraz. W końcu ciężko jest się czuć dobrze, gdy jesteś związany jakimś sznurem. Porządnie związanym. Bardzo. Jacques czuł, że na jego delikatnych nadgarstach pozostaną sine ślady.
               Szczerze nie spodziewał się, że rudowłosy od tak go rozwiąże. Zdążył zauważyć, że ten mężczyzna jest nieprzewidywalny i pełen niespodzianek, ale podjęcie takiej pochopnej decyzji nawet mu przez głowę nie przeszło. Nie narzekał. Gdy tylko poczuł, że rudy poluzywał jego związane ręce, a chwilę później całkowicie uwolnił go z uścisku, nie wahając się ani przez moment uderzył go z całej siły. Wzrostowo byli podobni, wagowo też, ale Jacques domyślał się, że jego oprawca ma więcej doświadczenia w walce na gołe pięści. Nie liczył na wiele, bo wiedział, że pojedynku nie wygra, ale po prostu miał ochotę to zrobić. Uderzyć tego idiotę najmocniej jak potrafił.
               -  Kurwa - rzucił krótko od razu po uderzeniu. Próbował odwrócić się, spróbować jakiejś nieudolnej ucieczki, zrobić cokolwiek, aby się wydostać, ale niestety nie było mu to dane. Musiał zostać na tym cholernym statku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz